Zobacz temat
 Drukuj temat
Żołnierz września i wojennej konspiracji – Józef Biedal z Dzietrzkowic (Artykuł)
Mustava
#1 Drukuj posta
Dodany dnia 16-12-2016 11:52
Awatar

Administrator



Postów: 1705
Data rejestracji: 28.05.10

www.wieruszow.kepnosocjum.pl/forum/attachments/biedal-001.jpg

Urodzony 6.10.1912 r., po ukończeniu szkoły powszechnej w rodzinnej wsi Dzietrzkowice, uczęszczał do wieluńskiego gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki. W Szkole Podchorążych Piechoty w Bydgoszczy przeszedł odpowiednie szkolenie wojskowe. W 27 pułku piechoty w Częstochowie służył jako żołnierz zawodowy.

Zaledwie miesiąc po klęsce wrześniowej, w październiku 1939 r. jego powrót do Dzietrzkowic na koniu, w mundurze i w pełnym uzbrojeniu; (karabin, pistolet, granaty i amunicja) wzbudził sensacje i zaskoczenie. Konia sprzedał i sprawił sobie rower. Cywilne ubranie uszył mu Wł.Zaremba. Od razu zabrał się do organizowania struktur walki podziemnej na terenie nadprośnia powiatu wieluńskiego i miejscowości ościennych. W Skomlinie spotkał się z Tadeuszem Chojczykiem, kolegą gimnazjalnym i Mogą, którzy stali się jego współpracownikami konspiracji, a w Wieluniu – z Mieczysławem Fronczakiem, Cz.Jurdzińskim i F.Marczewskim, który zaopatrzył go w dokumenty legalizujące pobyt w mieście. Z Józefem Kubalczykiem, byłym członkiem POW i uczestnikiem wojny polsko-radzieciej, 15.10.1939 r. stworzyli zasady Tajnej Organizacji Wojskowej (TOW). Stając się jej szefem przyjął pseudonim „Józek” i przystąpił do tworzenia struktur terenowych. Już 2.11.1939 r. zorganizował komendę miasta, a do końca grudnia 1939 r. komendy gminne, m.in. w Skomlinie i Łubnicach. TOW miała swe placówki w Bolesławcu, Mokrsku, Rudnikach, Kamionce, Wydrzynie. TOW stała się jedyną wtedy organizacją polskiej konspiracji w Wieluńskiem.

Kiedy w styczniu 1940 r. do Wielunia przybył Mieczysław Woronowicz, nowo mianowany komendant obwodu wieluńskiego Służby Zwycięstwa Polski (SZP). Biedal nawiązał z nim kontakt i podporządkował mu swą TOW. Biedal został zastępcą komendanta obwodu wieluńskiego SZP; powierzono mu też kierownictwo dywersji i sabotażu. Ze względu na istniejący za Prosną niemiecki przemysł zbrojeniowy i znajomość terenu, zajął się organizacją wywiadu na Śląsk Opolski. Został szefem wydzielonych sił ZWZ pod nazwą Związek Odwetu (ZO), zachowując nadal stanowisko zastępcy komendanta obwodu. Używał wtedy pseudonimu „Kupiec”. Z dniem 15.08.1940 r. otrzymał awans na stopień podporucznika.

Dla wywiadu na Śląsk Opolski powołano dwie grupy wywiadowcze: pierwszą w Praszce z centralą w Kowalach o kryptonimie „Alfa”, interesującą się terenem Olesna, Ozimka, Kluczborka i Opola; drugą o kryptonimie „Beta”, która wyprowadzana była z Bolesławca na teren Namysłowa, Sycowa i Oleśnicy. „Betą” kierował Moga ze Skomlina, pseudonim „Kontra”, a po nim – Józef Dolik z Bojanowa, pseudonim „Długi”. W maju 1942 r. „Betę” podporządkowano J.Biedalowi. Skrzynką kontaktową dla obu grup był gabinet dentystyczny w Wieluniu przy ul. Barycz, którą obsługiwała Daniela Zarembianka, pseudonim „Danka”, późniejsza „Iwa” (miała krewnych w Dzietrzkowicach).

W październiku 1941 r. po częściowej dekonspiracji ZWZ w Wieluniu, Biedala oddelegowano jako oficera wywiadu na Opolszczyznę (okolice Kluczborka, Wołczyna i Namysłowa). Od decyzji tej odwołał się – zresztą bezskutecznie – pogłębiając w ten sposób istniejący już konflikt z komendantem okręgu w Łodzi; wcześniej miało miejsce spięcie między nimi w kwestii przyszłego oblicza Polski. Ponoć powiedział wtedy, że Polska ma być „zupełnie inna oparta na woli ludu polskiego”, jawnie zarzucając tej komendzie, że służy linii politycznej „narodowców i endeków”, i że nie reprezentuje woli narodu. Takie stanowisko musiało w przyszłości zaważyć na losie Biedala. Nawiasem mówiąc pozycja oddelegowanego „oficera wywiadu” w stosunku do „zastępcy komendanta obwodu” była znacznie niższa. Mógł więc czuć się dotknięty. Mimo wszystko w 1942 r. zerwał więź organizacyjną z komendą obwodu wieluńskiego ZWZ na znak protestu przeciwko opanowaniu tej organizacji przez narodowców. W nowej sytuacji, dowodzona przez niego Grupa „B”, czyli Grupa Biedala, z biegiem czasu przyjęła nazwę Związek Walki Podziemnej (ZWP), zaś Biedal – pseudonim „Sławek”.

Jej członkowie pochodzili głównie z gmin Skomlin i Bolesławiec, ale także – choć w niewielkim stopniu – z gmin Skrzynno, Wydrzyn i Naramice, a w stopniu zupełnie małym z Wielunia (niektórzy z wcześniejszej TOW).

Z Dzietrzkowic w szeregach organizacji Biedala znajdowali się m.in. Antoni Merta, siostry Stefania Mrożek z Biedalów i Zofia Polus i narzeczona Biedala, Władysława Hadrianówna (później aresztowana i zamordowana w Oświęcimiu), a także Antoni Glapa z Łubnic. Pełniona funkcja tłumacza u Amtskomisarza gminy umożliwiała Glapie dostęp do takich rzeczy, jak blankiety dowodów osobistych, kartki na żywność i obuwie, które mógł przekazywać uczestnikom konspiracji.

W czasie okupacji kobiety te pracowały w jednym z majątków niemieckich, położonym za Prosną. Pierwsze akcje sabotażowe organizacji Biedala to, np. spalenie tartaku przy stacji kolei wąskotorowej w Wieluniu, wykorzystywanego jeszcze przez Wehrmacht oraz podłożenie zapalników z opóźnionym działaniem w wagonach ze słomą, lnem, materiałami palnymi i budowlanymi, odpalających w Kępnie i Herbach. Inna akcjia to trucie psów i koni, Jesienią 1940 r. wytruto wszystkie psy strażników pogranicznych na odcinku Cieciułów-Stare Piaski. Zimą 1940/1941 r. zakażono bakteriami konie wojskowe przepędzane z Prus Wschodnich w rejon Sudetów, czasowo stacjonowane w niemieckich majątkach w okolicach Ilesna i Kluczborka. Zatrudnione w nich polskie obsługi folwarczne i stajenne podawały koniom zakażony obrok, które po kilkunastu dniach zapadały na nosaciznę. Biedal meldował wtedy Związkowi Odwetu w Łodzi o zatruciu w ten sposób około 3 tysięcy koni. W grudniu 1944 r. zarekwirował on z pociągu towarowego na stacji kolejowej Łęka Opatowska produkty żywnościowe; głównie cukier, olej i konserwy, które na 3 furmankach przewiózł do swych kryjówek. Innym razem, znacznie wcześniej, w Dzietrzkowicach został zlikwidowany żandarm, a w Toplinie-sołtys. W roku 1944 Biedal miał swe kryjówki w Wójcinie, Radostowie, Mieleszynie i Brzozówce-małej osadzie leśnej położonej blisko Kolonii III Dzietrzkowice. ZWP przybierał charakter coraz bardziej lewicowy, zbliżony raczej do ruchu ludowego; sam jej przywódca próbował przecież nawiązać kontakt z ugrupowaniami Armii Ludowej (AL), działającymi konspiracyjnie na terenie Generalnej Guberni. Od tej politycznej orientacji próbował odwieść go kapelan AK Obwodu Wieluń, ks. Józef Pruchnicki z okupacyjnej parafii w Rudzie, do której z Mokrska skierowali go Niemcy.

Dnia 3.10.1943 r. zamierzając wskrzesić PSL „Piast” b. poseł P.Chwaliński z Krzyworzeki zwołał w lesie Smugi koło Wróblewa zebranie 32 działaczy ludowych, podczas którego ujawnił zamiar utworzenia zbrojnego ramienia Stronnictwa i chciał przedstawić nazwisko upatrzonego już kandydata na dowódcę: chłopskiego syna i zawodowego oficera. Podobno kandydatem miał być właśnie podporucznik Józef Biedal. Ostatni kontakt Biedala z AK miał miejsce w lipcu 1944 r., kiedy to zwrócił się z propozycją współdziałania ZWP z AK na przypadek akcji powstańczej, prosząc jednocześnie o uzupełnienie uzbrojenia jego 2 plutonów. Po wyzwoleniu Wielunia w styczniu 1945 r., widywano Biedala u wojennego komendanta miasta i u sekretarza Polskiej Partii Robotniczej. Zdołał ukończyć kurs oficerów bezpieczeństwa i w lutym 1945 r. szef wojewódzkiego UBP w Łodzi skierował go do powiatowego UBP w Wieluniu na stanowisko kierownika referatu śledczego, choć osobiście liczył, że dostanie stanowisko wyższe-zastępcy szefa urzędu, ale tak się nie stało.

Jak pisze T.Olejnik (Leksykon m.Wielunia, s.39), Biedal „był zwolennikiem radykalnej rozprawy z poakowską konspiracją…”. Wkrótce do Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Wieluniu przyjęto M.Mertę z Dzietrzkowic i „ludzi Biedala” z okolic Skomlina.

Na dzień 3.061945 r. był przygotowany zlot członków ZWP i uroczystość oficjalnego ujawnienia się, którą zaszczycić miał m.in. wojewoda łódzki Jan Dąb-Kocioł.

Do uroczystości jednak nie doszło, ponieważ 1.06.1945 r. o godz. 11, tuż za młynem „Amerykanka” w Wieluniu przy ul.Rudzkiej, J.Biedal został zastrzelony przez tzw. nieznanych sprawców.

Przeżył wojnę i okupację w walce z najeźdźcą niemieckim – zginął wśród swoich, niecały miesiąc po wojnie. Został pochowany na miejscowym cmentarzu. Jednej z ulic miasta nadano jego imię.

Fotografię i notę biograficzną zamieszczono w Leksykonie miasta Wielunia.

Jan Maślanka

Warszawa

Materiał pochodzi ze strony www.powiatowy.pl
 
Przejdź do forum:
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
W najbliższym czasie:

Brak wydarzeń.

Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
· Książka z wieruszows...
· Józef Sobczyński ps....
· Wojenna historia [Ar...
· Historia rozstrzelan...
· Kapitan pilot ''Doub...
· Jak lubczyńska gorze...
· Wyzwolenie (Artykuł)
· Żołnierz września i ...

Losowe tematy
· Zdjęcie zbombardowa...
· Z cyklu : "Nasi prz...
· Żydzi w Wieruszowie
· Historia rozstrzela...
· PROSNA: rys geograf...
Najwyżej oceniane zdjęcie
Zdjęcie miesiąca Wrzesień
Niemcy w pałacu
Liczba ocen: 2
Punktów: 10
Archiwum
2,464,020 unikalne wizyty